Słyszałeś kiedyś o Crangon crangon albo Cancridae? Oczywiście, że tak, bo pod tymi naukowymi terminami kryją się stworzenia znane powszechnie jako krewetki piaskowe i jadalne kraby. Z biologicznego punktu widzenia obydwa gatunki należą do skorupiaków. Rzućmy nieco światła na ciemne zakamarki tego fascynującego podwodnego świata.

Owoce morza raczej nie kojarzą nam się ze smakami dzieciństwa – chyba że zdarzało nam się spędzać wakacje w krajach śródziemnomorskich lub nad Morzem Północnym, gdzie niegdyś można było nawet zasiąść w kutrze krewetkowym i uczestniczyć w tamtejszych połowach. Na szczęście dziś owoce morza są powszechnie dostępne, a pyszne potrawy z krewetek i innych skorupiaków możemy wyczarować nawet sami we własnym domu.

Kraby, langustynki i inni krewniacy

Cofnijmy się jeszcze na chwilę do podstaw: prawdopodobnie znane ci są pojęcia takie jak krewetka, krab czy skorupiak. Aby jednak uniknąć zamieszania w świecie owoców morza, przyda nam się szybki rzut oka na biologiczną systematykę. Na początek termin Crustacea, oznaczający skorupiaka. Do tego podtypu należą dziesiątki tysięcy gatunków, wśród nich krewetki i kraby.

Wśród wielu rodzin krabów znajdują się m.in. kraby jadalne. Rodzina ta dzieli się na mniejsze rodzaje, a te z kolei – na gatunki. Tak samo jest z krewetkami – przykładowo krewetka piaskowa jako gatunek należy do rodziny Crangonidae.

To powinno nieco rozjaśnić skomplikowaną kwestię nazewnictwa skorupiaków. Przy czym warto wiedzieć, że choćby wspomniana krewetka piaskowa występuje też pod nazwą garnela pospolita i należy do innej rodziny niż np. popularna krewetka koktajlowa. Fachowa nazwa langustynki to natomiast homarzec (co nie dziwi, jeśli wiemy, że należy ona do rodziny homarowatych). Teraz już żaden skorupiak z restauracyjnej karty nie wprawi cię w zakłopotanie.

Kanapka z krewetkami to przysmak, który w Polsce cieszy się rosnącą popularnością.

Czerwony niczym homar – lecz tylko ugotowany

Nie bez powodu na kogoś, kto spłonął rumieńcem, mówi się, że „spiekł raka” – gotowane skorupiaki przybierają bowiem żywą czerwoną barwę. Tymczasem ochronny pancerz żywego zwierzęcia w ogóle nie jest czerwony. Tak naprawdę w zależności od gatunku wierzchnia warstwa skorupy może mieć różne kolory: od ciemnozielonego po ciemnobrązowy lub niebieski. Dzięki ciemnemu ubarwieniu skorupiaki mają więc idealny kamuflaż, gdyż idealnie wtapiają się w otoczenie.

Dopiero w kontakcie z wrzącą wodą wierzchnia warstwa pancerza staje się przezroczysta, a spod niej zaczyna prześwitywać warstwa głębsza – i właśnie ona ma to charakterystyczne czerwone zabarwienie.

Skorupiaki robią się czerwone dopiero podczas gotowania.

Przetwórstwo krewetek – długa droga skorupiaka

To oczywiste, że zewnętrzny, ochronny pancerz skorupiaków nie nadaje się do jedzenia. Zbudowany jest z chityny – polisacharydu, którego nie jesteśmy w stanie strawić. Aby więc dostać się do smacznego mięsa, trzeba wydobyć stworzonko z pancerza. Większe skorupiaki, takie jak homary, wkłada się żywe do gotującej wody. Metoda ta uznawana jest za właściwy sposób zabicia zwierzęcia, uwzględniający jego dobrostan; ponadto powoduje, że mięso łatwo odchodzi od skorupy.

Małe krewetki gotuje się bezpośrednio na pokładzie łodzi zaraz po złowieniu, przede wszystkim ze względów higienicznych. W końcu są one poławiane w pobliżu ujść wielkich rzek, gdzie, jak można się spodziewać, pełno jest zanieczyszczeń i drobnoustrojów. Gotowanie unieszkodliwia zarazki i zapobiega psuciu się krewetek.

Co dzieje się potem? To zależy. Na przykład krewetki z Morza Północnego wysyła się do obrania do Maroka, Białorusi i… Polski, skąd następnie wracają do kraju pochodzenia, gdzie przechodzą kolejne etapy przetwarzania. Dostępne na polskim rynku krewetki pochodzą głównie z obszaru Unii Europejskiej, ale wiele gatunków skorupiaków importujemy też z krajów azjatyckich.

Aby przyrządzić homary, umieszcza się je jeszcze żywe w gotującej wodzie.

Gotowanie z pancerzem

Skorupiaki w kuchni dają duże pole do popisu – warto rzucić okiem na nasze wyśmienite przepisy.

Podczas przygotowywania skorupiaków obowiązują pewne ogólne zasady. Po pierwsze nie gotuj ich zbyt długo, w przeciwnym razie staną się suche i stracą smak. Po drugie nie przeładowuj dania zbyt wieloma składnikami, bo przyćmią one głównych bohaterów. Prosty dressing cytrynowy lub majonez domowej roboty będą wyjątkowo smacznym towarzystwem. Zioła pasujące do dań ze skorupiaków to na przykład natka pietruszki, estragon, trybula i szczypiorek. Miłośnicy kuchni azjatyckiej mogą zaś doprawić krewetki i ich krewniaków imbirem, chilli, sezamem, sosem sojowym lub rybnym.

Świeże skorupiaki można przechowywać do czterech dni w lodówkach z systemem BioFresh-Plus DrySafe. Produkty mrożone należy rozmrozić, pozostawiając je w lodówce na sześć-dziewięć godzin – w zależności od ilości.


Świeże skorupiaki najlepiej przechowywać w przegrodzie BioFresh-Plus DrySafe.

Zdrowa przyjemność w zrównoważonej diecie?

Bardziej świadomi miłośnicy owoców morza będą sobie oczywiście zadawać pytanie: czy skorupiaki są zdrowe? Cóż, mamy dobre wieści: ze względu na dużą zawartość łatwo przyswajalnych białek wysokiej jakości przysmaki te uznaje się za korzystne dla zdrowia. Krewetki piaskowe na przykład zawierają prawie 19 gramów białka w 100 gramach, a zawartość tłuszczu wynosi jedynie 1%. Ostrożność powinny jednak zachować osoby cierpiące na artretyzm, ponieważ w skorupiakach znajdują się duże ilości puryny.

W naszych lokalnych wodach nie ma zbyt wielu skorupiaków – do jadalnych należą właściwie tylko raki. W Bałtyku żyje natomiast kilka gatunków krewetek, które można czasem nawet zaobserwować przy brzegu. Jednak są to głównie niewielkie żyjątka, poławiane ewentualnie do celów wędkarskich lub akwarystycznych.


Skorupiaki są bardzo zdrowym elementem diety.

Czy pamiętasz jeszcze nocne wyprawy na raki? Jak lubisz przyrządzać różne gatunki skorupiaków? Podziel się z nami swoimi wskazówkami i wspomnieniami na Facebooku.